wtorek, 17 grudnia 2013

"Mój koń gada!?"-Isabelle

Byłam wstrząśnięta dzisiejszym wydarzeniem. Może to mi się tylko śniło? Chciałabym w to wierzyć, jednak coś mnie przed tym powstrzymuje. Kiedyś coś słyszałam taką legendę, lecz byłam pewna, że to tylko bajka. Trudno mi to przyznać, jednak się myliłam. W zamyśleniu zdejmowałam Martin'owi cały "rynsztunek".
-Ciekawe czy ty również nie masz pojęcia co tu się stało...-pogładziłam go po grzywie.
~Akurat ja wszystko wiem.~odskoczyłam jak oparzona.
-Zaczynam mieć majaki, czy mój koń właśnie coś do mnie powiedział?-tym razem się nie odezwał. Podeszłam do niego i wolno dotknęłam go dłonią.
~To działa tylko jak mnie dotykasz.~przyłożyłam sobie dłoń do czoła. Nie miałam gorączki. Czyli nie można tego wyjaśnić.
-Zaczynam wariować.-mruknęłam pod nosem. Spojrzałam na zegarek. Już niedługo miałam trening woltyżerki. Pobiegłam do boksu Sugar. W wejściu czekała na mnie moja trenerka.
-Co tak późno?
-Przecież mamy jeszcze czas.
-A co z oporządzeniem?-westchnęłam głęboko i zabrałam się do oporządzenia. Po chwili byłyśmy na padoku. Zrobiłam kilka prostych i bardziej skomplikowanych figur.
-Dobra, na dzisiaj koniec.-powiedziała trenerka po jakiejś godzinie zajęć. Zaprowadziłam Sugar do boksu, po czym dałam jej coś do jedzenia i picia. W drodze do domu rozmyślałam nad tym co się dzisiaj stało.

<Melanie? Co w tym czasie robiłaś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz